Portal prowadzi Kancelaria
Babiaczyk Skrocki i Wspólnicy

Koniec z mową nienawiści na niemieckim Facebooku?

Nowe Technologie 22.12.2016

Czy można nawoływać do uśmiercenia gazem uchodźców? Zachęcać do przemocy wobec określonych grup społecznych czy rasowych? Propagować neonazizm czy antysemityzm? Odpowiedzi wydają się oczywiste. Wszyscy jednak znamy fora internetowe, gdzie zniesławienie, groźby karalne czy promowanie idei państw totalitarnych są na porządku dziennym.

Niemiecki rząd postanowił, że nie będzie dłużej tolerował bezczynności Facebooka wobec takich przypadków. Tamtejszy minister Sprawiedliwości Heiko Maas postanowił wypowiedzieć wojnę hejterom. We wrześniu ubiegłego roku zaprosił on przedstawicieli Facebooka, Twittera oraz Google do roboczej grupy, mającej za zadanie przeciwdziałanie przypadkom mowy nienawiści w sieci. W ramach grupy starano się przekonać koncerny, by sprawdzały w ciągu 24 godzin od momentu zgłoszenia przez użytkownika sieci, czy dana wypowiedź nie narusza prawa niemieckiego. W wyniku tych starań, Facebook zdecydował się objąć szczególną ochroną uchodźców. Internauci systematycznie alarmowali jednak rząd i media, że niemal każde zgłoszenie dotyczące mowy nienawiści jest przez obsługę Facebooka zbywane standardowym komunikatem mówiącym, że zgłoszenie nie narusza standardów społeczności.

W ostatnich dniach temat powrócił za sprawą deklaracji niemieckiego rządu, który zobowiązał się do opracowania stosownych podstaw prawnych do karania wielkich koncernów social media, w szczególności Facebooka za nieusuwanie w przeciągu 24 godzin nieprawdziwych newsów jak również tych zawierających mowę nienawiści. Na terenie Niemiec miałyby powstać biura, gdzie pracownicy Facebooka mieliby weryfikować pojawiające się na portalu informacje. Za nieusunięcie takiej informacji, planuje się możliwość nakładania kar finansowych do 500.000 euro. Rząd niemiecki pochyli się nad tą tematyką już po Świętach Bożego Narodzenia. Uwzględniając determinację rządzących i fakt, że posiadają większość w parlamencie, scenariusz taki wydaje się jak najbardziej realny. Niezależnie od krajowych propozycji ustawodawczych, Niemcy lobbują także w Brukseli, by podobne rozwiązania prawne przyjąć na poziomie unijnym.

Czy w Polsce podobny pomysł spotkałby się z aprobatą rządzących? Póki co, w parlamencie próbują lobbować organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną praw człowieka. Pozostaje przyglądać się propozycjom większości parlamentarnej w tym zakresie. 

Mateusz Doroszczonek
Konsultant prawny w Kancelarii BSiW