Portal prowadzi Kancelaria
Babiaczyk Skrocki i Wspólnicy

Jak sprzedawać i kupować używane licencje?

Oprogramowanie 14.10.2016

Obrót używanym oprogramowaniem rozwija się od wielu lat i stanowi wciąż dziedzinę nie do końca uregulowaną prawnie, w której więcej jest niejasności niż konkretnych reguł. W sytuacji braku jasnych przepisów pozostaje posiłkowanie się orzecznictwem i wypracowanymi praktykami.

W 2012 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnął na korzyść pozwanego sprawę Oracle – producenta oprogramowania przeciwko niemieckiej firmie UsedSoft sprzedającej używane licencje. Działalność UsedSoft polegała na odkupywaniu licencji od klientów Oracle i sprzedawaniu ich kolejnym nabywcom, by ci mogli pobrać oprogramowanie bezpośrednio ze stron producenta. TSUE dał tym samym jasny sygnał, że tego typu działalność jest w pełni legalna. Dodatkowo wskazał uniwersalny sposób wykładni unijnych przepisów zawartych w dyrektywie 2009/24/WE w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych wiążący na terenie całej UE.

W Polsce sprzedaż oprogramowania regulowana jest przez prawo autorskie. Zgodnie z ustawą, twórcy, a więc producentowi uprawnionemu z tytuły autorskich praw majątkowych, przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji, w tym do jego zwielokrotniania oraz rozpowszechniania. Prawo do rozpowszechniania wyczerpuje się jednak po wprowadzeniu egzemplarza utworu do obrotu. Oznacza to również wyczerpanie prawa do zezwalania na dalszy obrót takim egzemplarzem na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, z wyjątkiem jego najmu lub użyczenia.

O ile w przypadku programów na fizycznych nośnikach tego typu regulacje powinny być jasne, o tyle w przypadku cyfrowych kopii pojawia się pytanie, czym tak naprawdę jest egzemplarz i sprzedaż. Maksymalnie upraszczając rozważania Trybunału, stwierdził on, że w tym wypadku przedmiotem umowy jest elektroniczna kopia, której sprzedaż niesie ze sobą takie same skutki prawne jak tradycyjna umowa sprzedaży programu na nośniku materialnym. Jeżeli zatem uprawniony przyznaje także za pośrednictwem Internetu, w dowolnie nazwanej umowie, nieoznaczone czasowo prawo do korzystania z programu w zamian za uzyskanie jednokrotnej opłaty, to nastąpi sprzedaż programu komputerowego, której skutkiem będzie wyczerpanie prawa do dalszej dystrybucji tego programu.

 

CO TO OZNACZA W PRAKTYCE?

Sprzedaż rodzi oczywiście obowiązki po stronie sprzedającego. W takiej sytuacji musi on usunąć swoją kopię programu i zaprzestać jego używania. Takie postawienie sprawy przez Trybunał kreuje też dobrą sytuację dla nabywcy używanego oprogramowania. Nie dość, że daje większą pewność przy zakupie, to również stawiając go w sytuacji uprawnionego nabywcy, daje mu prawo do zwielokrotniania programu przewidziane w art. 5 ust. 1 wspominanej dyrektywy.  

Takie rozwiązania prawne są jednak niekorzystne dla producentów oprogramowania, ponieważ nie dają nadzoru nad tym, czy sprzedawca faktycznie usunął swoją kopię czy nie. Można to ograniczać jednak za pomocą środków technicznych. Jak zauważa Maciej Siwicki, legalność usunięcia zabezpieczeń przewidzianych przez producenta jest w świetle polskiego ustawodawstwa kwestią dyskusyjną, ponieważ z jednej strony nie naruszy autorskich praw majątkowych, jeśli służy zgodnemu z prawem korzystaniu z utworu. Z drugiej strony ten, kto zdejmuje zabezpieczenia podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku w świetle tej samej ustawy o prawie autorskim.

Biorąc pod uwagę charakter sprzedaży jako czynności związanej z jednorazową opłatą, rozwiązaniem dla producentów byłoby wprowadzenie opłaty na wzór opłat abonamentowych, co skutkowałoby zmianą sposobu udzielania dostępu do programu, a także charakteru umowy zawieranej z klientem.

 

CO Z AKTUALIZACJAMI?

Zagadnieniem, które warto przeanalizować jest kwestia dodatkowych usług oferowanych przez producentów oprogramowania związanych z wszelakimi aktualizacjami oraz poprawkami wprowadzanymi do konkretnych programów czy serwisowaniem. Nowy nabywca musi zawrzeć nową umowę serwisowania z producentem. Zastanawiające jest, czy nabywca na wtórnym rynku faktycznie kupuje ten sam program, co pierwotny nabywca kupujący ten sam program wcześniej. Zwykle przecież producenci aktualizują wersje oprogramowania i po czasie wersja pobrana pobrana przez sprzedawce różni się od tej, którą będzie mógł pobrać nabywca. Trybunał orzekł jednak, że aktualizacje są integralną częścią oprogramowania, więc pobranie nowszej wersji ze strony producenta, znajduje tu uzasadnienie.

 

CZY MOŻNA SPRZEDAWAĆ LICENCJE GRUPOWE?

Tutaj Trybunał wypowiedział się dwojako, co wymaga wskazania ich dwóch rodzajów: licencji grupowej pozwalającej instalować program na wielu komputerach i zwielokrotniać go za zgodą uprawnionego oraz drugi rodzaj – pakiet pojedynczych licencji. W pierwszym wypadku niemożliwe jest wydzielenie pojedynczych licencji z ogólnej licencji grupowej i ich indywidualna sprzedaż, ponieważ skutkuje to tym, że sprzedawca nie dezaktywuje swojej kopii programu.

Marta Błotny
Konsultant prawny w kancelarii BSiW